Izabela Kloc: CBAM nie jest mechanizmem zero-jedynkowym, dobrym albo złym.

W Katowicach odbyła się IV Konferencja Programowa „Śląski Ład”, w której udział wziął, m.in. premier Mateusz Morawiecki. Tematem debaty był planowany, unijny podatek graniczny od śladu węglowego, w skrócie CBAM (ang. Carbon Border Adjustment Mechanism).

P1010211a

Poseł do Parlamentu Europejskiego Izabela Kloc jest sprawozdawcą projektu rozporządzenia dotyczącego CBAM. To jeden z ważniejszych instrumentów regulacyjnych, jakie Unia Europejska chce zastosować w celu utrzymania konkurencyjności unijnej gospodarki w dobie Europejskiego Zielonego Ładu.

Carbon Border Adjustment Mechanism należy do najgoręcej dyskutowanych tematów w Unii Europejskiej. Sam pomysł nie jest nowy. Rozmowy o wprowadzeniu specjalnego cła na produkty z importu, których wytworzenie powoduje emisję dwutlenku węgla, toczą się w Komisji Europejskiej od 2011 roku. W ostatnim czasie sprawy nabrały jednak tempa. CBAM jest jednym z elementów pakietu „Fit for 55”, przygotowanego przez Komisję Europejską.

Radykalne regulacje klimatyczne mają wielu entuzjastów, ale pojawiają się też głosy krytyczne. Największy niepokój budzi pomysł, aby CBAM stopniowo zastępował system bezpłatnych uprawnień do emisji dwutlenku węgla (ETS).

- Nie ma na to zgody wielu państw członkowskich i środowisk gospodarczych. Dla krajów uzależnionych od tradycyjnych źródeł energii, ETS jest ważnym narzędziem sprawiedliwej transformacji energetyczno-gospodarczej. Wątpliwości jest więcej. Z oczywistych względów CBAM będzie miał wpływ na globalny handel i relacje polityczne. Czy Unia Europejska ma na tyle silną pozycję, aby taki mechanizm zadziałał jako forma zachęty, a nawet nacisku na światowych partnerów, aby także u siebie wprowadzili normy i przepisy chroniące klimat? - pytała europoseł Izabela Kloc.

Premier Mateusz Morawiecki zaznaczył, że do kwestii polityki klimatycznej Unii Europejskiej ma podejście pragmatyczne, a rolą polskiego przemysłu jest podążanie środkiem drogi pomiędzy występującymi w tej kwestii skrajnościami. Polska powinna starać się zachować maksymalnie wiele miejsc pracy w przemyśle i jednocześnie konsekwentnie dokonywać transformacji energetycznej.

- Polska wydaje rocznie na import gazu, ropy i węgla ok. 50-80 mld zł. Płacimy Rosji, Norwegii czy Arabii Saudyjskiej gigantyczne pieniądze - wskazał premier. - Mamy gigantyczny deficyt w handlu surowcami. W naszym najlepszym interesie jest, by pozbyć się tej zależności, nie tylko w związku z gazem – dodał.

Odnosząc się wprost do kwestii projektowanego przez Unię Europejską podatku granicznego od śladu węglowego premier powiedział, że polskie stanowisko będzie zależne, m.in. od tego, czy będziemy mogli alokować środki z tego podatku na transformację krajowego przemysłu oraz na amortyzację kosztów społecznych związanych z transformacją energetyczną. – Nie możemy się zgodzić, by Polska ponosiła nadmierne koszty związane z transformacją energetyczną – podkreślił Morawiecki.

W konferencji wzięła również udział Anna Moskwa, minister Klimatu i Środowiska.

- Popieramy rozwiązania dotyczące CBAM, zakładające zmniejszenie ryzyka ucieczki emisji poprzez mobilizację państw spoza Unii Europejskiej do ekologizacji ich procesów produkcyjnych – powiedziała minister Moskwa.

Zwróciła jednak uwagę, że z drugiej strony proponowane przez Komisję Europejską rozwiązanie, zmierzające do stopniowego wycofywania bezpłatnych uprawnień do emisji dwutlenku węgla, może osłabić konkurencyjność europejskiego przemysłu, jak również wpłynąć negatywnie na gospodarki państw członkowskich.

- Likwidacja bezpłatnych przydziałów, a więc konieczność zakupywania większej liczby uprawnień do emisji, przez firmy na terenie Unii Europejskiej, spowoduje bezpośredni wzrost kosztów produkcji i tym samym osłabi potencjał eksportowy ze względu na zmniejszenie konkurencyjności cenowej europejskich produktów – zauważyła minister Moskwa.

Z kolei uczestniczący w debacie wiceminister aktywów państwowych Piotr Pyzik przypomniał, że w fazie pilotażowej CBAM ma dotyczyć sektorów cementu, żelaza i stali, aluminium, nawozów oraz energii elektrycznej.

W kontekście znaczenia tego mechanizmu dla krajowych spółek Skarbu Państwa - jak ocenił wiceszef MAP - za najważniejsze należy uznać obszary żelaza i stali oraz nawozów.

- Spółki Skarbu Państwa nie produkują co prawda surowej stali, ale są producentami różnych wyrobów hutniczych, jak np. Grupa Węglokoks. Natomiast spółki z Grupy Azoty są ważnymi producentami nawozów sztucznych. Wprowadzenie tej daniny miałoby z pewnością istotny, pozytywny wpływ na ich pozycję konkurencyjną - ocenił wiceminister Pyzik.

Jedną z firm, która może skorzystać na wprowadzeniu CBAM, jest katowicki Węglokoks, do którego należą, m.in. Huta Łabędy, Walcownia Blach Grubych Batory oraz spółki Huty Pokój. Prezes Węglokoksu Tomasz Heryszek przypomniał, że zjawisko przenoszenia przemysłu energochłonnego do krajów, które nie przejmują się polityką klimatyczną, pogorszyło konkurencyjność unijnych producentów.

- Z wielką nadzieją patrzymy na mechanizm CBAM, który może spowodować, że w Europie odrodzi się przemysł maszynowy, stalowy, przemysł przetwórstwa, dający nie tylko potężne wpływy do budżetów lokalnych i regionalnych, ale również generujący potężną liczbę miejsc pracy - powiedział prezes Heryszek.

Sceptyczny wobec efektów wprowadzenia mechanizmu CBAM był natomiast przewodniczący śląsko-dąbrowskiej Solidarności Dominik Kolorz, który ocenił, iż skuteczniejszym rozwiązaniem problemu byłaby głęboka reforma unijnego systemu uprawnień do emisji dwutlenku węgla. W debacie wzięli również udział: Vicente Hurtado Roa – Szef Sekcji w Dyrekcji Generalnej Podatków i Unii Celnej KE oraz europosłowie, prof. Ryszard Legutko, prof. Zdzisław Krasnodębski i Alexandr Vondra z Czech. Prezentacje naukowe na temat CBAM przygotowali: prof. Krzysztof Stańczyk z Głównego Instytutu Górnictwa oraz prof. Tomasz Ingram i dr Marcin Baron z Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach.

Subskrybuj chorzowski.pl

google news icon